Gdybym

gdybym był poetą
szeptem wprost na rozchylonych ustach
napisałbym wiersz
gdy jak o dwóch obliczach Eris
ulotną geometrią ciała
zakrzywiasz czasoprzestrzeń
pod opuszkami palców
burząc precyzyjny chaos
sieci kruchych połączeń
z rzeczywistością


Cień

przy głównej ślepej ulicy
na stercie starych brudnych gazet
pełnych niezmiennych smutnych codzienności
zamieszkał czyjś cień
o zimnoszarą ścianę pobliskich obojętności
oparł krzyż zawiedzionych cudzych oczekiwań
głowę w cierniowej koronie
niespełnionych litanii dobrych życzeń
chowa w ramiona wychłostane poczuciami win
nie tylko własnych
mamroce coś o kwantowej teorii miłości
drugich policzkach i przepływach energii
wyciąga ręce pełne blizn
po potrzaskanych marzeniach
żebrząc o drobne pieniądze
na butelkę wniebowstąpienia


16 styczeń tymczasem

tamtego rozpalonego lata
odnalazłem Cię zbyt późno
jak zawsze
padł jakiś banał na powitanie
jak zazwyczaj
oddychałem Tobą zbyt krótko
w każdej chwili
zachłannie nieuważnie nałogowo
jak zwykle
gdy zamykałaś za sobą otchłań drzwi
wielokrotnie
bez bezskutecznych pożegnań
po wszystkie czasy
bo przecież odnajdę Cię
niezmiennie
tym razem może niezbyt późno
abyś została w tej samej chwili
na wspólną nieśmiertelność


Krótka (cicha) modlitwa II

Aniele stróżu moja
przytul mnie proszę mocnoczule
teraz bym istniał
kaszmir Twoich ramion
szelest jedwabiu ud
i tkliwy aksamit ust
w przekleństwach końca snów
i klękobezsiłach dni
gdy będziesz w oddali chleba powszedniego


30 grudzień godzina 4:10

nie jestem z Tobą
dla koloru Twoich sukienek
na katatonię porannych zmartwychwstań
w czarnobiałości dni
jestem z Tobą
bo pachniesz nieskończonością


24 grudzień nocą

w (nie)skończoności sobotnich nocy
kupuje nieco miłości na wynos
dokładnie tyle na ile ją stać
krańcem wszechświatów ust
burzy symetrie oddechów
bezdźwięcznym szeptem dłoni
zagłusza posłowia wierszy
o przeterminowanych kochankach
natarczywą tyranią ramion
zabija trwogi jutrzejszych dni
gorączkowo dzieli samotność
na dwa zanim nadejdzie świt


Heloci

płoszę gorzką kawą sen
odklejony od rzeczywistości
leniwie dryfując w oceanie
swobodnie spadających marzeń
nieistotnych myśli i obcych wierszy
ku nieodwołalności (po)rannej ulicy
gdzie wierni heloci
w garniturach swoich lęków
mrucząc w eter zwyrodniałe miłości
niewiernym kochankom
śpieszą jak owce nieme
w smutek i ciszę cmentarzy


Pokolenie Ikea

Cześć. Jestem Piotr C. Jestem blogerem, pisarzem i opowiadam historie.

Surdut sensu

Tę stronę zamieszkują różnorodne Bzdurki - przesiedleni mieszkańcy mojej głowy. Jako stworzonka bardzo towarzyskie, nie lubią samotności. Zapraszają.

Kuźnica Myśli

Na tle wyobrażeń

"anioł zaklęty w skorupie kamienia"

odkrywanie siebie po kawałku...

Spilled Ink Poetry

poezja autorska Jagoda Wróblewska Grzesiak

doszuflady

moje wierszowanie to forma wdzięczności za odczuwanie

Cichy zakątek poezji

Miłość nie istnieje w sobie, ale w nas, jest naszym osobistym dziełem. " - Marcel Proust

asherii

' Ten, który dotknął mojej duszy, nie może rozbudzić mojego ciała, ten, który dotknął ciała, nie umie poruszyć mojej duszy."

Poet Roses

poezja © Malgosia Kobylinski

%d blogerów lubi to: